- Mood:
Artistic - Listening to: Verax - In your eyes
- Reading: Nothing
- Watching: Nothing
- Playing: Guitar
- Eating: Nothing
- Drinking: Coca-Cola
Najdłużej, a zarazem najbardziej wyczekiwanym wydarzeniem harcerskim jest obóz.
Zaczęło się od rozkładania namiotów, budowania pryczy (łóżek), szafek oraz innych, mniej czy bardziej, potrzebnych rzeczy. Gdy pionierka została skończona otworzyliśmy podobóz. Apel odbywał się po łacinie. Wszystkiego nauczyła mnie Marysia, choć na początku byłam tym wszystkim przerażona.
Życie obozowe czas było zacząć. Zajęcia programowe nie są Naszą najulubieńszą częścią, ale grunt, że wytrzymaliśmy. Warty... Moja pierwsza na tym obozie skończyła się brakiem ponad 20 chust. Wykupiłam je za 4 batony i czekoladę, ale zamiast tego myłam chłopcom menażki. Nie najgorzej.
Wędrówki z młodszymi chłopcami zaliczam do udanych. Całe trzy dni spędziliśmy pod sklepem kupując słodycze. Na obiad jedliśmy pizze. Mało, kto myślał o tym, że 3 godziny maszerował, a później płynął kajakiem. Tu nie było czasu na zmęczenie.
Najmilej jednak wspominam manewry, czyli grę nocną. Wszyscy się ich spodziewali. Po północy przyboczna obudziła mnie oznajmiając, iż mam wziąć karimatę, ręcznik oraz menażkę. Zostaliśmy podzieleni na oddziały. Grup było dwie. My byliśmy Polakami, zaś Nasi przeciwnicy Niemcami (Przynajmniej, tak Nam wmawiali). Rozpoczęły się bitwy. Decydującą wygrała Nasza grupa. Wielu nie straciło żyć, którymi były papiery toaletowe. Do obozu wróciliśmy popołudniu.
Dziękuję Marysi za to, że pomogła mi ogarnąć cały obóz, gdyż w tym szczepie był to mój pierwszy, a nie zbyt znałam zwyczaje i obrzędy. Niedługo powinien pojawić się mały prezent dla Ciebie. Mam nadzieję, że Ci się spodoba.
Poznałam wiele osób, z którymi zawarłam trwałe przyjaźnie. Ten obóz był moim najlepszym. Mam nadzieję, że za rok to powtórzę.
Previous Page12Next Page